Literatura

Warren Ellis – Wzorzec zbrodni

dnia

Warren Ellis to brytyjski scenarzysta komiksowy, autor takich uznanych serii jak „Transmetropolitan” czy „Authority”. Autor tym razem sięga po literacki thriller oparty na bardzo intrygującym pomyśle. Pomyśle, którego chyba jednak do końca nie udźwignął.

To miało być standardowe wezwanie. Nagi facet wymachujący spluwą w starej nowojorskiej kamienicy to przecież nic dziwnego. Jednak kiedy ginie partner Johna Tallowa, a on sam przypadkowo odkrywa, co kryje mieszkanie 3A w kamienicy przy Pearl Street otwiera się przysłowiowa Puszka Pandory. Kilkaset sztuk broni. Każda inna. Każdą da się powiązać z innym morderstwem. Niewyjaśnionym. Często zapomnianym, sprzed wielu lat. A teraz ciężar ich rozwikłania spada na Tallowa, który przecież powinien być na urlopie, bo właśnie stracił partnera. I nagle na szali położono nie tylko karierę i pracę policjanta, ale też jego życie, bo właściciel kolekcji nie jest zadowolony ze straty…

Książkę czyta się dobrze, jest dynamiczna, z wartką akcją. Zwracają uwagę bohaterowie – zwłaszcza John Tallow, sztampowy do bólu nowojorski policjant z problemami, na którego barki spada obowiązek posprzątania bałaganu, jaki zrobił odnajdując kolekcję tajemniczej broni. Pomóc mu w tym ma dwójka techników z miejskiego laboratorium kryminalistycznego. Pracujący w odpowiedniku serialowego CSI Scarly i Bat to dosłowne zaprzeczenie postaci kreowanych przez telewizję. Aspołeczne, wyalienowane jednostki, żyjące w dziwacznej symbiozie z własnym, mrocznym laboratorium, ogólnie uznani przez resztę policji za wariatów w niczym nie przypominają ugrzecznionych, pięknych i eleganckich techników z hollywoodzkiego serialu. Ale to akurat plus, bowiem tacy kryminolodzy są bardziej autentyczni, bardziej realni, przynajmniej dla mnie. Zwraca uwagę pokazanie nowojorskiej policji, a ściśle jej władz, dla których największym problemem jest nie znalezienie sprawcy, a statystyka rozwiązanych spraw, dająca punkt odbicia do kolejnego awansu. A to gorzki wizerunek.

Sama fabuła – zręcznie przeplatana wątkami problemów osobistych Tallowa oraz jego przepychankami z biurokratyczną machiną polityki wewnętrznej policji – opiera się głównie na dochodzeniu. Na żmudnym zbieraniu pozornie zupełnie do siebie nie pasujących elementów układanki, bo złożyć z nich jakiś czytelny wzór, by dostrzec jakiś schemat. A ten jest co najmniej intrygujący, bowiem broń daje się przypisać do morderstw sprzed lat, do zbrodni ściśle związanych z historią Nowego Jorku i samej Pearl Street. Kim jest tajemniczy morderca – kolekcjoner? Czym się kieruje?

Nie można Ellisowi odmówić dobrego warsztatu, sprawnego operowania słowem. Nie można mu odmówić umiejętnej kreacji bohaterów. Owszem, główna postać jest sztampowa i mocno tendencyjna, ale takiej właśnie oczekujemy. Ma nas nie odrywać od głównego wątku, głównej tajemnicy. Ma karmić nasze popkulturowe żądze i łechtać nasze nieco odrealnione postrzeganie kryminału. Takiego bohatera oczekujemy i takiego Ellis nam serwuje. Jednak samo rozwiązanie w moim odczuciu jest zanadto trywialne, zbyt proste. Pomysł fabuły miał gigantyczny potencjał, który autor zdaje się wykorzystywać zaledwie w połowie. Owszem, jest to dobre czytadło na jesienny wieczór, jednak z pewnością nie jest to arcydzieło. Nie jest to też wstrząsający thriller, jakiego się spodziewałem i na jaki nadzieję daje sam pomysł. Za mało tu wykorzystania wątków historycznych, za mało rozwinięcia znaczenia samego wzoru, układanego z setek sztuk broni. Warren Ellis świetnie zaczął, ale skończył słabo, pozostawiając uczucie niedosytu.

4 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Warren Ellis – Wzorzec zbrodni
Tytuł oryginalny: Gun Machine
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Wydawca: Wydawnictwo SQN (2014)
Liczba stron: 296

Polecamy także