Muzyka

Agnostic Front – Another Voice

Opublikował

dnia

another voice

Niedawno oceniałem najnowszy album Agnostic Front „The American Dream Died”, tymczasem firma Metal Mind Productions wznowiła niedawno wydany oryginalnie w 2004 roku krążek „Another Voice”. I trzeba przyznać, że muzyka tu zawarta dalej mocno kopie – w przypadku tego zespołu nie mogło być inaczej.

Przede wszystkim, należy pamiętać, że płyta ta była debiutem ekipy Rogera Mireta w barwach Nuclear Blast i już wtedy okazała się najcięższym, poniekąd najbardziej metalowym albumem grupy. Porównując go do ostatnich dokonań nowojorczyków fakt ten unaocznia się jeszcze bardziej. Od płyty bije niespożyta energia, dzika wściekłość, poparta ścianą naprawdę potężnego brzmienia, jakiego nie powstydziłyby się tuzy thrash metalu. Perkusja łupie potężnymi uderzeniami, ostre tremola na stopach przecinają się z koszącym werblem, dołem pełznie wyjątkowo kręty bas, a zadziorne riffy gitarzystów potrafią zetrzeć zarost z twarzy. I choć grupa nie zapomina o swoich korzeniach („No One Hears You” „Still Here”, „Take Me Back”), gdzie thrash płynnie miesza się z hard core’em, to już w takich „Fall of the Parasite” czy „Casualty of Times” po prostu walą między oczy thrashową łupanką, nierzadko okraszając całość zaskakująco sprawnymi i dzikimi solówkami – we wspomnianym już „Casualty of Times”, „Peace” czy szczególnie „Dedication”. Bywa też nad wyraz ciężko i wolno (według standardów grupy) w utworze tytułowym, ale ogólnie jest bardzo ostro i bardzo metalowo. Czternaście okołodwuminutowych wykopów, które zostawią na nogach tylko najtwardszych zawodników. Nie bez kozery Agnostic Front nazywani są ojcami hard core’a (nie tylko nowojorskiego). Album „Another Voice” jest na to najlepszym przykładem, pokazuje bowiem, że horyzonty grupy sięgają trochę dalej i wywodząc się ze swojej sceny, potrafią zaadaptować się do bardziej metalowych warunków. Nie mam wątpliwości, że dla większości oddanych fanów album jest wybornie doskonały, bardziej mainstreamowi, metalowi zwolennicy natomiast z radością potupią nogą choćby przy takim „I Live It”, gdzie niektóre riffy brzmią jak podebrane Slayerowi. Jedyną przeszkodą dla „niedzielnych” fanów zespołu może być wokal, na tym albumie jeszcze bardziej zduszony i gardłowy, niż wcześniej (i później). Mireta w zasadzie nie śpiewa, nie krzyczy nawet, tylko wykrztusza z siebie kolejne słowa, w których jasno i konkretnie krytykuje rząd i polityków, jednocześnie gloryfikując scenę muzyczną.

Wznowienie Metal Mindu to limitowana, numerowana edycja jednego z najlepszych albumów formacji, która ma duże szanse spodobać się nie tylko tym, którzy na co dzień noszą bandany i kolorowe tatuaże od nadgarstków po pępek. W zasadzie miłośników hard core’a przekonywać nie trzeba, to jeden z najlepszych albumów w ich dyskografii i mimo dziesięciu lat od premiery, trudno temu zaprzeczyć. Muszę jednak przyznać, że mnie ta natężona agresja i zadławiony wokal w pewnym momencie zlały się w jedno i choć zdarza mnie się do płyty wracać, to wolę bardziej zróżnicowane oblicza zespołu, jak choćby „Victims in Pain”, „Warriors” czy nawet „The American Dream Died”.

4 out of 6 stars

Recenzent: Łukasz Radecki

Agnostic Front – Another Voice
Label: Nuclear Blast (2015)
Dystrybutor: Metal Mind Productions

Polecamy także