Film

Critters Attack!

Opublikował

dnia

A więc jednak znów tu są! Powrót na Ziemię zabrał Crittersom 27 lat (tyle czasu minęło od premiery rozgrywającego się na pokładzie statku kosmicznego filmu „Critters 4”), ale w końcu udało im się ponownie u nas wylądować. Są teraz jakby bardziej upasione i potrafią szybciej obgryźć ludzkie ciało do gołej kości – ale czy odnajdą się w nowych, zupełnie innych niż podczas ich pierwszej wizyty Stanach Zjednoczonych XXI wieku? Zaraz, zaraz…

„Czy my żyjemy w roku 1986?” – pyta w jednej ze scen bohaterka „Critters Attack!”, zaskoczona old-schoolowymi pomysłami na domowe gry i zabawy, jakie proponuje opiekująca się nią i jej bratem dziewczyna. No bo niby wszystko rozgrywa się współcześnie, są smartfony i nowoczesne samochody, ale z drugiej strony rzeczywistość ukazana w nowym filmie o Crittersach tak naprawdę niewiele różni się od tej, jaką znamy z pierwszego filmu w reżyserii Stephena Hereka, który powstał właśnie w 1986 roku: bohaterowie mieszkają w wielkich domach na odludziu, otacza ich bujna, nieprzewidywalna natura, czas płynie niespiesznie, nie ma jakichś większych powodów do zmartwień… póki oczywiście w pobliskim lesie nie ląduje zgraja najeźdźców z kosmosu przypominających wielkie, solidnie owłosione i uzębione kule do kręgli.

To zawieszenie pomiędzy pozornie stechnologizowaną współczesnością, a prostotą i beztroską lat 80. to tak naprawdę najciekawszy aspekt „Critters Attack!” – a podkreśla go jeszcze niepokojące syntezatorowe pobrzękiwanie ścieżki dźwiękowej autorstwa Russa Howarda III (który wcześniej ilustrował muzycznie m.in. takie filmy jak „Włóczęga ze strzelbą” i „Tragedy Girls”). Co prawda od czasu premiery serialu „Stranger Things” nie jest to już żadna nowość, ale ktoś kto wychowywał się w towarzystwie potworów z lat 80. z pewnością takiego połączenia nie zignoruje, zwłaszcza jeśli ze szczególnym dreszczem wspomina właśnie dwa pierwsze filmy o „Crittersach”, które powstały w tamtej dekadzie (części 3 i 4 to już lata 90.). Bo mamy tu i powrót legendarnej Dee Wallace, która występowała w jedynce (oraz w takich ważnych dla gatunku filmach jak „Skowyt”, „E.T.” czy „Cujo”), i powrót gigantycznej crittersowej kuli, miażdżącej wszystko, co stoi na jej drodze, znanej z dwójki, a klimat horroru o spokojnym amerykańskim miasteczku, które musi się zmierzyć z inwazją z kosmosu też wyraźnie nawiązuje do niezrównanego pierwszego filmu Hereka.

Problem w tym, że poza nawiązaniami do poprzednich „Crittersów” i sprawnym wykorzystaniem atrybutów kina lat 80., „Critters Attack!” oferuje widzom bardzo niewiele. Fabuła jest szczątkowa – zębate kulki z kosmosu lądują na Ziemi i pożerają ludzi, a czwórka młodych ludzi musi sobie dać z nimi radę – natomiast wszelkie próby jej uatrakcyjnienia i uwspółcześnienia okazują się żałośnie daremne (w „Critters Attack!” po raz pierwszy możemy obejrzeć Crittersa w wydaniu żeńskim… i zaraz potem zaczynamy żałować, że nie uda się już tego odobejrzeć). Reżyser Bobby Miller – dla którego jest to drugi pełnometrażowy film po „The Master Cleanse” (2016) – z wyraźną radością odhacza kolejne punkty z prywatnej listy „Za co kocham kino lat 80.?”, ale gubi się kiedy trzeba ukazać na ekranie prawdziwą grozę: nowe, tłustsze potwory niby to rozprawiają się tu ze swoimi ofiarami szybciej i brutalniej niż u Hereka i Micka Garrisa (który wyreżyserował „Critters 2” z 1988 r.), ale kiedy dochodzi do konfrontacji z czwórką głównych postaci, nie ma absolutnie żadnego poczucia zagrożenia, tak jakby Miller od razu wyjaśnił swoim Crittersom, że ta czwórka jest nietykalna i można ją najwyżej oślinić albo lekko dziabnąć. Kto pamięta grozę „Crittersów” Hereka, ten wie, że nie tak to powinno wyglądać…

Tak czy inaczej, cieszę się, że moje ulubione futrzaki z kosmosu powróciły – i że być może ktoś im jeszcze pozwoli trochę na Ziemi porozrabiać. Oby bezwzględniej i z większą fantazją niż w „Critters Attack!”

3 out of 6 stars

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

Critters Attack!
Kraj: USA (2019)
Reżyseria: Bobby Miller
Obsada: Tashiana Washington, Jaeden Noel, Dee Wallace
Dystrybutor: brak

Polecamy także