Film

Grace: Opętanie

Opublikował

dnia

Twórcy filmu „Grace: Opętanie” chcieli pogodzić nowoczesny horror paradokumentalny z klasyczną opowieścią o opętaniu w stylu „Egzorcysty” i… beztroskim filmem o nastolatkach imprezujących na kampusie. To po prostu nie mogło się udać…

Choć trzeba uczciwie przyznać, że pierwsze kilkadziesiąt minut film Jeffa Chana ogląda się z zainteresowaniem i naiwną nadzieją, że może jednak coś z tego będzie. W końcu tytułowa Grace (Alexia Fast) to atrakcyjna blond dziewoja, która dodatkowo dzieli pokój w akademiku z nie mniej atrakcyjną koleżanką (Alexis Knapp), a zamienienie typowych dla filmów o opętaniu ponurych domostw na współczesny, tętniący życiem szkolny kampus można by w sumie uznać za intrygujący pomysł na odświeżenie starej i dość już wyświechtanej formuły. A do tego dochodzi jeszcze najoryginalniejszy techniczny chwyt „Grace”: otóż niemalże wszystkie sceny filmu ukazane są z punktu widzenia tytułowej bohaterki i to, że w ogóle wiemy jak wygląda zawdzięczamy wyłącznie jej skłonności do częstego przeglądania się w lustrze. Zresztą nie czepiajmy się, dziewczyna ma przecież powody żeby sprawdzać czy wszystko wygląda jak należy – pod jej niewinną, ludzką powłoką drzemie bowiem przeokropny demon, którego może obudzić wejście dziewczyny w burzliwy okres dojrzewania.

No tak, tylko, że w momencie kiedy ów demon przejmuje władzę nad bohaterką – albo przynajmniej i jej, i nam wydaje się, że tak jest – akcja błyskawicznie przenosi się z kampusu do… trzeszczącego w posadach domu w jakiejś zabitej dechami dziurze. Tak, to troskliwa babcia Grace (czyli etatowa dziś „straszna starsza pani”, Lin Shaye, którą kojarzycie pewnie z obu części „Naznaczonego” czy „Diabelskiej planszy Ouija”) postanawia zabrać ją z degenerującego środowiska rozpitej młodzieży i pozwolić jej ochłonąć po ostatnim ataku demona w spokojnej wiejskiej okolicy. Choć oczywiście gnębiący Grace demon – jeśli w ogóle istnieje – też przecież może poczuć się w takim środowisku swobodniej i z jeszcze większą skutecznością przejąć władzę nad młodym ciałem. Zwłaszcza, że opiekujący się dziewczyną ksiądz, też młodzian (grany przez Joela Davida Moore’a, kiedyś świetnego w horrorze „Topór”, ale tu niestety nie mającego się czym popisać), nie wydaje się stanowić wystarczająco solidnej ochrony przed atakiem Złego.

W zasadzie trudno narzekać na stronę techniczną tego filmu: mamy tu przecież i ładne zdjęcia, i nieprzynoszące nikomu wstydu aktorstwo (na chwilę pojawia się nawet rewelacyjny Clarke Peters znany z seriali „Prawo ulicy” i „Impersonalni”), i efektownie przyozdobiony efektami specjalnymi finał… i tylko wszystko to jakoś nie potrafi złożyć się w przekonujący i umiejętnie straszący horror. Zabrakło tu przede wszystkim atmosfery grozy, która nie pozwalałaby się oderwać od ekranu w nerwowym oczekiwaniu na dramatyczny finał – i kiedy finał wreszcie nadchodzi, jakoś trudno naprawdę się nim przejąć. Choć przecież dzieje się w nim sporo (Grace odkrywa mroczną tajemnicę rodzinną, która ściśle wiąże się z rzekomym opętaniem jej osoby) i na pewno nie można narzekać na brak wizualnych fajerwerków czy niespodziewanych zwrotów akcji.

3 out of 6 stars

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

Grace: Opętanie
Tytuł oryginalny: Grace
Kraj: USA, Kanada (2014)
Reżyseria: Jeff Chan
Obsada: Alexia Fast, Alexis Knapp, Joel David Moore, Lin Shaye
Dystrybutor: Imperial CinePix

Polecamy także