Literatura

Jarek Tomszak – Ostatni horyzont

Opublikował

dnia

patronat

Jarek Tomszak to autor raczej nieznany szerszemu gronu miłośników „opowieści z (egzystencjalnym) dreszczykiem” z pogranicza grozy i fantastyki, toteż sygnowany jego nazwiskiem tom „Ostatni horyzont” pozostaje zagadką — tym bardziej, że ukazał się on nakładem oficyny Wydawnictwo AlterNatywne, której nazwa powinna zobowiązywać: „alternatywne” znaczy przecież — niezależnie od formy zapisu — tyle, co inny, przeciwstawiający się temu, co powszechne. Tymczasem rzeczony zbiór zawiera kilka stereotypowych krótkich form prozatorskich, będących tyleż przeglądem modnych ostatnio tematów, wątków, motywów, co powidokiem lektur autora. Szczególnie widoczny jest ów literacki serwilizm w „Radiu Wolna Europa”, w którym pisarz nie oferuje nic ponad wizję poddanego dyktatowi islamu Starego Kontynentu na wzór cyklu Przemysława Piotrowskiego „Radykalni” (2017-2018); a już wizja Niemców uczących się polskiego, aby zrozumieć treść nielegalnych audycji jest tyleż rozczulająca, co groteskowa. Toteż wszelkie zapewnienia wydawcy, pomieszczone na czwartej stronie okładki, jakoby mamy do czynienia dobrą literaturą i nawiązywaniem w utworach do najlepszych tradycji fantastyki należy przyjąć ze sceptycznym dystansem.

Owszem, nie ma w tomie utworu, którego lektura byłaby całkowitą stratą czasu. Niektóre — jak choćby przywołane tu „Radio Wolna Europa” — są dość sprawnie napisanymi opowieściami sensacyjnymi, w których futurystyczna sceneria pełni rolę dodatkowej atrakcji; inne — „Xibalba i Marsjanie” — nawiązują do historii w sposób tak ostentacyjny, że nie pozostawiają czytelnikowi jakiejkolwiek swobody interpretacyjnej. Nie inaczej jest w wypadku „3xP”. Utworu tego nie sposób odczytywać inaczej, niż przez pryzmat kultury korporacyjnej i charakterystycznego dla niej pozoru inwencji. Z kolei „Sekta zaginionych” to przede wszystkim satyra na medialny „głód nowości”, prowadzący głównego bohatera do iście Dänikenowskiego śledztwa w sprawie kontaktu kosmitów z ludzkością.

Na tym, dość monotonnym, tle wyróżnia się „Nowe Genesis”. Nie jest to miniatura literacka wolna od wad, z których największą pozostaje „przegadanie” i pragnienie uczynienia z uniwersalnego tematu aktualizującej diatryby na współczesność. Zwartość i możliwość wybrzmienia w milczeniu, Tomszak zastąpił wyliczanką — zbędną w dążeniu do ukazania pełni intelektualnego i etycznego krajobrazu (po)nowoczesności. Co więcej: owo pragnienie postawienia „kropki nad i” — które można zresztą zauważyć w większości opowieści — sprawia, że odbiorca ma wrażenia, iż autor nie dowierza jego możliwościom, bądź wrażliwości artystycznej, skoro nie poprzestaje na sugestii, nie pozwalając mu na samodzielność intelektualną w odczytaniu przesłania historii. Zachowanie takie, poza tym, że czytelniczo frustrujące, w zdecydowany sposób niweczy resztki lekturowej przyjemności. A szkoda bowiem przy tych wszystkich usterkach kompozycyjnych i koncepcyjnych trudno pozbyć się wrażenia, że autor — gdyby tylko potrafił w odpowiedniej chwili zamilknąć — miałby, paradoksalnie, do powiedzenia coś istotnego.

3.5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Jarek Tomszak – Ostatni horyzont
Wydawca: Wydawnictwo AlterNatywne (2019)
Liczba stron: 161

Polecamy także