Literatura

Krzysztof T. Dąbrowski – Orgazmokalipsa

Opublikował

dnia

orgazmokalipsa

patronat

Dotychczas można ich było spotkać na stronach antologii rodzimej grozy albo pism poświęconych fantastyce. Teraz w końcu doczekali się własnego, tylko im poświęconego, zbioru opowiadań o jakże podniecająco brzmiącym tytule „Orgazmokalipsa”. O kim mowa? Oczywiście o dość egzotycznym tercecie, który tworzą: Hubert Płaczkowski, 30-letni metalowiec mający problemy z nadwagą, płcią przeciwną oraz z radzeniem sobie w życiu, za to bez problemów porozumiewający się ze swoim kotem Wikarym; rzeczony kot oraz ich sąsiadka, 76-letnia Euzebia Kwaśniewska. Euzebia to mało typowa przedstawicielka swojego pokolenia: podobnie jak Hubi jest miłośniczką ciężkiego grania, jej ubiór odzwierciedla gust muzyczny… a poza tym jest czarownicą. W dodatku twierdzi, że Hubert także posiada głęboko ukryte właściwości magiczne.

Życie Hubiego upływałoby całkiem spokojnie na próbach podrywania kobiet i przekomarzaniu się z Wikarym, gdyby nie fakt, że wokół niego co rusz mają miejsce niesamowite zdarzenia. Raz partnerka znika wraz z grupą psiapsiółek w pobliskim lasku, innym znów razem robione przezeń ciasto przemawia do niego i nazywa tatą. To jednak tylko przystawka, później robi się już naprawdę niebezpiecznie, kiedy Hubi nagle na środku ulicy zaczyna szczytować… podobnie jak Wikary, wszyscy okoliczni przechodnie, a nawet przedstawiciele fauny. W prawdziwym niebezpieczeństwie znajduje się także cała Polska, kiedy Lenin, wraz z grupą nieumarłych, znów chce przeprowadzić czerwoną (w dwojakim tego słowa znaczeniu) rewolucję. Niejedna z tych przygód źle by się mogła skończyć dla Hubiego i Wikarego gdyby nie fakt, że zawsze w stosownym momencie pojawia się Euzebia wraz z licznymi amuletami, tajemniczymi proszkami i zestawem naprawdę skutecznych, dziwnie znajomo brzmiących zaklęć.

Chociaż zbiorowi opowiadań Krzysztofa T. Dąbrowskiego patronują takie serwisy, jak Grabarz Polski, Horror Online, Okiem na Horror czy Kostnica, to jeśli ktoś sięgnie po „Orgazmokalipsę” licząc na porcję przejmującej dreszczem grozy albo na orgię seksu i krwi, może się srodze rozczarować. Owszem, znaleźć tu można echa twórczości znanych pisarzy grozy, w tym Mastertona i Lovecrafta, piękne i niebezpieczne kobiety, zombie, wampiry czy siejących terror przybyszy z kosmosu, jednak Dąbrowski w żadnym razie nie próbuje straszyć tymi potworami. On po prostu umieszcza je w samochodzie wraz z Hubim, Wikarym i Euzebią, następnie wyjmuje z tego samochodu hamulce, naciska pedał gazu do oporu i serwuje swoim czytelnikom literacką jazdę bez trzymanki. Tak więc zamiast drżeć ze strachu, w trakcie lektury „Orgazmokalipsy” nie raz można zatrząść się ze śmiechu, co może stanowić znakomite antidotum na zbliżające się nieuchronnie jesienne depresje.

5 out of 6 stars

Recenzent: Jagoda Mazur

Krzysztof T. Dąbrowski – Orgazmokalipsa
Wydawca: Wydawnictwo Alternatywne (2016)
Liczba stron: 250

Polecamy także