Literatura

Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda – Cymanowski Młyn

Opublikował

dnia

Stefan Darda (zapewne zachęcony powodzeniem, jakim od lat cieszy się jego twórczość adresowana do miłośników opowieści grozy) zdecydował się na eksperyment artystyczny. Zaprosił do współpracy koleżankę po piórze i w duecie z nią postanowił stworzyć opowieść, będącą połączeniem tego, co w jego pisarstwie najlepsze, z obcą mu emocjonalnie i gatunkowo konwencją romansu. Jak to niekiedy z eksperymentami bywa, ten okazał się bardziej chybiony, niż skłonny byłby to przyznać wydawca, opatrujący tom hurraoptymistyczną notką o mistrzowskim połączeniu thrillera i opowieści obyczajowej.

Rzecz nie w tym, że pisarze to istoty samotnicze i najlepiej udają się im dzieła autorskie; znamy przecież interesujące artystycznie i koncepcyjnie opowieści spółki autorskiej „Robert Cichowlas & Łukasz Radecki”, bądź tegoż Cichowlasa i Kazimierza Kyrcza; nie mniej uroczo staroświecki jest też kryminalny cykl innej pary, skrywającej się pod pseudonimem Maryla Szymiczkowa [właśc. Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński]. Tymczasem coś w duecie Witkiewicz-Darda nie zaiskrzyło i w konsekwencji otrzymujemy powieść rozbitą na dwa, funkcjonujące niezależnie od siebie, wątki. Owszem: w finale łączą się one dość sprawnie technicznie (ratując całość historii), jednak brak tu polotu, do którego Darda nas przyzwyczaił.

Być może powodem, dla którego „Cymanowski Młyn” można uznać za opowieść zaledwie poprawną, jest próba wykorzystania nazbyt wielu konwencji bowiem wbrew okładkowym informacjom, utwór Witkiewicz i Dardy nie jest ani powieścią obyczajową, ani dreszczowcem; tym ostatnim pozostaje zresztą w niewielkim stopniu i to tylko ze względu na jeden, choć dość istotny, wątek. Mógłby on zresztą stać się — bez szkody dla całości utworu — wiodący. Dzięki niemu też możliwe byłoby uwypuklenie właściwego dla utworów Dardy wymiaru grozy wkraczającej niepostrzeżenie w życie bohaterów. Na psychologiczne pogłębienie zasługuje również wprowadzony dzięki niemu wątek zakopanego skarbu i nawiedzenia. I już to wystarczyłoby na pełnoprawną opowieść; z kolei wątek miłosny, zwieńczony sięgnięciem po motyw opętania, w znanej z kultury żydowskiej wersji dybuka, zdaje się nadmiarowy i w obecnej postaci z pewnością nie jest wykorzystany w sposób, na jaki zasługuje.

Nieco bardziej, niż powieściowa intryga, udała się autorom literacka kreacja bohaterów. Ci pierwszoplanowi wprawdzie nie są zarysowani porywająco, jednak już postaci epizodyczne (choćby właścicielka sklepu) zasługują na uwagę; również przemiana Łukasza/Piotra została ukazana w sposób przejmująco realistyczny. Zdarzają się też pojedyncze sceny, które zapadają w pamięć na długo; do najbardziej udanych — dzięki wpisanemu w nią ładunkowi emocjonalnemu — należy z pewnością profetyczny sen jednej z bohaterek. To jednak wciąż zbyt mało, by uznać powieść za utwór znaczący w dorobku artystycznym Dardy (do jakiego stopnia powieść spełnia oczekiwania miłośników prozy Witkiewicz, to kwestia osobna).

Czy zatem warto sięgnąć po „Cymanowski Młyn”? I da kogo jest ta opowieść? Być może, do pewnego stopnia, odpowiedzi na te pytania dostarcza wcześniejszy utwór Dardy, „Zabij mnie, tato” (2015), w którym dominuje psychologiczny wymiar opowieści. Trudno też odmówić Witkiewicz wniesienia do historii akcentów romansowych, jakkolwiek nie jest to realizacja wzorca gatunkowego, która pozostawałaby na długo w pamięci. Tak czy owak, po autorze „Czarnego Wygonu” (2010-2014) i „Domu na Wyrębach” (2008-2018) spodziewalibyśmy się czegoś innego.

3 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda – Cymanowski Młyn
Wydawca: Filia (2019)
Ilość stron: 419

Polecamy także