Literatura

Robert Bryndza – Z zimną krwią

Opublikował

dnia

„Z zimną krwią” to kolejny, piąty już tom opowieści Roberta Bryndzy, o przygodach inspektor londyńskiej policji; jest to zarazem następna okazja, aby spojrzeć na kulisy życia tej angielskiej metropolii oczami jej dawnego mieszkańca. Ponownie zatem poznajemy Wielki Londyn (czyli samo miasto, wraz z należącymi do niego gminami i hrabstwami, współtworzącymi region administracyjny).

Ani Erice Foster — protagonistce cyklu — ani jej zespołowi nie dane będzie zbyt długo odetchnąć od pościgu za kolejnym mordercą. Po sprawie zabójcy wykorzystującego do swoich celów nowe media, opisanej w „Ostatni oddechu” (2017; wydanie pol. 2018), ponownie zmuszeni zostają do zanurzenia w otchłani bezprawia — tym razem za sprawą „walizkowego zabójcy”, ćwiartującego swe ofiary i porzucającego szczątki w sakwojażach. Makabrycznych pakunków przybywa, toteż bohaterka i jej podwładni muszą działać szybko, aby zapobiec nie tylko kolejnym zbrodniom, ale i wybuchowi medialnej paniki. Śledztwo musi zresztą toczyć się dwutorowo i konieczne jest uwzględnienie tropu narkotykowego, nie tylko tego, który związany jest bezpośrednio z poszukiwaniem odpowiedzialnego za makabryczną zawartość wciąż przybywających walizek.

Na wątek ten Bryndza nakłada obyczajowy, związany z relacjami między bohaterami cyklu. Jest on do pewnego stopnia niezrozumiały dla czytelników nie znających poszczególnych utworów. Owszem, pojawiają się reminiscencje, niezwykle pomocne przy przypominaniu owych związków i (do pewnego stopnia) przybliżające meandry życia uczuciowego tym odbiorcom, dla których „Z zimną krwią” to pierwsze zetknięcie się z twórczością Bryndzy. Rozstania, powroty, emocjonalne burze i chwile wyciszenia to jednakże nie tylko retardacje, pozwalające na „odwleczenie” momentu konfrontacji protagonistów z „czarnym charakterem”; ich rola nie zawęża się też do nakreślenia tła decyzji bohaterów. Bryndza oba wątki — emocjonalny i kryminalny — zręcznie przeplata z sobą, doprowadzając do sytuacji fabularnej, w której ulegają one scaleniu. Dzięki takiej decyzji odbiorca nie ma wrażenia rozbicia opowieści na dwie, niezależnie od siebie opowieści, które w finale autor połączyłby w mniej lub bardziej zręczny technicznie sposób, tym samym pozostawiając lekturowy niedosyt. Przeciwnie: w „Zimnej krwi” oba wątki uzupełniają się, prowadząc do uspójnionej akcji tak, że w zakończeniu żaden nie dominuje kosztem drugiego.

Na ten — gatunkowy — porządek nakłada się inny, związany z konstrukcją fabuły i relacją pomiędzy światem przedstawionym opowieści a jego pozaliterackim odpowiednikiem. Bryndza, do czego przyzwyczaił nas w poprzednich tomach, jest pisarzem spoglądającym krytycznie na Wielką Brytanie. Uprawnia go do tego nie tylko zresztą pochodzenie (jest Anglikiem), ale i dystans (z jakiego to czyni – mieszka na Słowacji), pozwalający uniknąć taniego interwencjonizmu reporterskiego, maskowanego literacką formułą. Wprawdzie prowadzenie opowieści w dwu porządkach czasowych początkowo może drażnić, jednak zabieg ten umożliwia zarazem naświetlenie źródeł ukazywanych zbrodni i ich tła — nie tyle jako elementu powieściowej akcji, co właśnie krytyki zjawisk pozaartystycznych (m.in. systemu pomocy społecznej, regulacji prawnych w odniesieniu do nieletnich, przeciwdziałania narkomanii, nieformalnej kastowości społecznej). Autor, nawet jeśli nie zetknął się w wyszczególnionymi tu zjawiskami, jest — z racji pochodzenia — ich świadomy i potrafi rozpoznać ich sygnały, a następnie — konsekwentnie w historiach tworzących cykl opowieści o perypetiach Eriki Foster — „przełożyć” kulturowo na kod zrozumiały dla nie-Brytyjczyków. To wielka zaleta, warto zatem czytać kolejne tomy (autor w posłowiu zapowiada kontynuację) nie tylko jako dobry kryminał, ale i kulturowy przewodnik po brytyjskiej mentalności.

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Robert Bryndza – Z zimną krwią
Tytuł oryginalny: Cold Blood
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawca: Filia (2019)
Ilość stron: 379

Polecamy także