Literatura

Robert Galbraith – Jedwabnik

Opublikował

dnia

Fabuła drugiej powieści Joannie K. Rowling pisanej pod pseudonimem Robert Galbraith zdecydowanie nie jest oparta na schemacie filmów Hitchcocka. „Jedwabnik” nie rozpoczyna się od wydarzeń na miarę trzęsienia ziemi czy morderstwa, a i nie od razu napięcie zaczyna rosnąć. Osiem miesięcy po wydarzeniach opisanych w „Wołaniu kukułki” Cormorana Strike’a nie prześladuje już widmo bankructwa, nie musi też już mieszkać w siedzibie swojej agencji. Chociaż jego usługi do najtańszych nie należą, przyjmuje zlecenie kobiety, która nie sprawia wrażenia zamożnej, i podejmuje się odnaleźć jej męża. Początkowo nic nie wskazuje na to, żeby miała to być szczególnie trudna sprawa – zaginionemu nie raz już zdarzało się znikać, ale zawsze powracał do żony i córki. Teraz po prostu jego nieobecność trwa dłużej niż zwykle…

W „Wołaniu kukułki” Galbraith zapoznał czytelnika ze środowiskiem świata mody, tym razem Cormoran Strike przenika do środowiska pisarzy i ich wydawców. Okazuje się, że światem tym rządzą te same emocje, co każdym artystycznym: zazdrość i zawiść; przyjaciele zaś nie zawsze zasługują na to miano. Dlatego też gdy znika pisarz, który w swojej najnowszej powieści opisał wszystkie  niemal osoby z tego środowiska w sposób stawiający je w bardzo niekorzystnym świetle, nikt nie jest zdziwiony jego zniknięciem. Kiedy zaś okazuje się, iż ów autor został zamordowany, każdy próbuje wskazać osobę, która miałby najwięcej powodów do uśmiercenia ofiary.

Podobnie jak w pierwszym tomie, obserwujemy akcję z perspektywy Cormorana, rzadziej – z perspektywy jego asystentki Robin. Jednak choć narrator przekazuje nam, co myśli i czuje prowadzący śledztwo duet, to gdy dochodzi do tego, że Strike już wie, kto zabił, czytelnik wie jedynie, że detektyw już wie. Kiedy zaś Robin dostaje instrukcje, jak pomóc szefowi ująć mordercę, ona też już wie, co ma robić, czytelnik zaś wie jedynie, że jeszcze kilka – kilkanaście stron, a on też się dowie. Zabieg taki sprawia, że im bliżej końca, tym trudniej oderwać się od powieści.

Na ogół w kryminałach można odnieść wrażenie, iż detektyw prowadzi na raz tylko jedną sprawę, ale w kryminałach Galbraitha tak nie jest. Owszem, w pierwszej powieści Strike zajmuje się wyłącznie sprawą morderstwa Luli Landry, jednak tylko dlatego, że po prostu nie ma innych zleceń. Niecały rok później jego jednoosobowa agencja nie narzeka już na brak klientów i nie może sobie pozwolić na ich lekceważenie. Czytelnik zaś towarzyszy detektywowi we wszystkich prowadzonych równolegle śledztwach.

Po lekturze drugiego tomu przygód Cormorana Strike’a można już być pewnym, że Galbraith nie raz nas jeszcze zaskoczy. Wiadomo już, że nie pisze on(a) według jednego schematu. Pewne jest także i to, że jeśli chodzi o fantazję, z jaką morduje swych bohaterów, może się mierzyć z niejednym twórcą thrillerów. Jednak mam nadzieję, że w kolejnych tomach nie będzie się skupiać na tym, by w jeszcze bardziej brutalny sposób pozbawiać życia ofiar. Wszak dobry kryminał nie tylko do tego powinien się sprowadzać.

5 out of 6 stars

Recenzentka: Jagoda Mazur

Robert Galbraith – Jedwabnik
Tytuł oryginalny: The Silkworm
Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie (2014)
Liczba stron: 480

Polecamy także